Mam pytanie do Macieja Stuhra

Kilka dni temu Maciej Stuhr w wywiadzie dla „Stopklatki” na temat filmu „Pokłosie” powiedział: „My Polacy nie mówimy o sobie źle. Jest Skrzetuski, Wołodyjowski, Powstanie Warszawskie. Przywiązywaliśmy dzieci pod Cedynią jako tarcze i to jest super. To jest najlepsze, co mogło Polskę spotkać”….

….Gdyby mnie ojczyzna zmusiła do tego, że muszę strzelić w machinę oblężniczą, do której przywiązane jest moje dziecko i ktoś by mi później usiłował wmówić, że to jest dobre, to nigdy bym w to nie uwierzył. A w tym jesteśmy wychowywani, w takich mitach – powiedział aktor.

No cóż , paskudna gafa , ale może się zdarzyć. Nie Cedynia tylko Głogów i nie my przywiązywaliśmy dzieci tylko Niemcy zrobili z nich zywe tarcze.

Teoretycznie Pan Stuhr jako człowiek wykształcony jeszcze przed reformą szkolnictwa „z historii” powinien to wiedzieć. Ale błędy się zdarzaja każdemu.

A mnie zastanwia dalsza część wypowiedzi Pana Stuhra – ostrzelaniu do machiny z jego dzieckiem.

Maciej Stuhr prawdopodobnie nie wie ( a powinien wiedzieć), że mieszkańcy Głogowa dali dzieci jako zakładników na czas rozejmu z Cesarzem. Wysłali swych przedtawicieli do Bolesława Krzywoustego z sugestią poddania Głogowa.

Krzywousty zabronił im kapitulacji i zagroził śmiercią przez ukrzyżowanie i powieszenie tym , którzy skapitulują.

Niemcy nie dotrzymali słowa , zrobili z zakładników zywe tarcze.

Mam pytanie do Pana Stuhra: jak by się zachował w tej sytuacji-czy strzelałby do swego dziecka , czy ryzykował własne ukrzyżowanie.

Pytanie okrutne, ale i realia były okrutne.

Czasami Panie Stuhr lepiej nic nie mówić.

PS Gdyby nie te zywe tarcze, to cesarz raczej bez trudu zdobyłby Głogów . Po tej historii zaciętość obrońców spowodowała , że odparli wiele szturmów.Pewnie i słowa Krzywoustego tu zaważyły.

I proszę nie przenosić dzisiejszych realiów do Średniowiecza. Wtedy to nie „Ojczyzna” kazała strzelać do własnych dzieci tylko władca- pan zycia i smierci swych poddanych.