Może nie belka, ale też i nie źdźbło…

Geneza konfliktów polsko-ukraińskich sięga wczesnych wieków, dramaty obu narodów pojawiają się na przestrzeni stuleci, a zwłaszcza od połowy XVII w.. Pamiętają nam Ukraińcy wiele dawnych krzywd, także i osławioną rzeź z połowy 1768 r., eufemicznie określaną jako pacyfikację przez władze polskie buntów chłopstwa ukraińskiego. Kierował nią kasztelan kijowski Józef Stępkowski, zwany „krwawym” lub „strasznym”. Wówczas w Kodni koło Żytomierza oraz w kilku innych miejscowościach ukraińskich zabito (wbijano na pal, ścinano toporem, wieszano, darto pasy) kilka tysięcy osób. Miejscowe przekleństwo mówiło: „szczob tebi Swiata Kodnia ne minuła” („oby cię nie ominęła Święta Kodnia”).

O konfliktach z okresu międzywojennego:

Walka o Lwów w r. 1918 i prowadzona z bezsensownym okrucieństwem wojna polsko-ukraińska doprowadziła do rozbicia suwerennego państwa ukraińskiego przez wojska polskie, co stało się źródłem długotrwałej wrogości Ukraińców halickich do Polaków. A przecież były w owym czasie i okresy dobrych stosunków między odradzającymi się państwami polskim i ukraińskim. Warto tu przypomnieć, że np. Polacy zawdzięczają ukraińskiemu wojsku atamana Petlury obronę Zamościa (w sierpniu 1920 r.) przed bolszewicką „konarmią” Budionnego (jego komisarzem był Stalin). Obroną dowodził wówczas dowódca 6. dywizji ukraińskiej – płk Marko Bezruczko.

Nie znalazłem w opisach naszych historyków śladu ich trudu policzenia ofiar ukraińskich (z reguły niewinnych kobiet i dzieci), choćby tych z okresu osławionych akcji pacyfikacyjnych dokonywanych przez wojska gen. Hallera, czy też tzw. polonizacji i brutalnego „nawracania” na rzymski katolicyzm Ukraińców Chełmszczyzny (1936 – 1938 r.). Owych nieszczęsnych akcji przypominających hitlerowską germanizację Wielkopolski z lat niemieckiej okupacji. O akcji tej pisze historyk T.A. Olszański: „Był to akt zbrodniczej wręcz głupoty, nawet z punktu widzenia polskiej racji stanu. Oto w przededniu wojny, z którą władze te miały obowiązek się liczyć, rozpoczęto przymusowe nawracanie na katolicyzm prawosławnych mieszkańców Chełmszczyzny, uważając ich za zruszczonych Polaków. W toku tej akcji wojsko niszczyło cerkwie i kaplice prawosławne i wysiedlało duchownych prawosławnych. […] Do końca 1938 roku, kiedy to akcję wstrzymano, zniszczono w ten sposób 91 cerkwi, w tym 20 zbudowanych po I. wojnie światowej z zezwoleniem władz, 10 kaplic i 26 domów modlitwy. 4 cerkwie i 4 kaplice odebrano prawosławnym […]. Akcja ta, prowadzona na terenach, gdzie dotychczas nie było większych napięć w stosunkach narodowościowych, a w toku której wojsko niejednokrotnie łamało siłą opór parafian, co pociągało za sobą ofiary śmiertelne, przysporzyła Polsce i Polakom nowych rzesz nieprzejednanych wrogów, a dla ludności Chełmszczyzny i Wołynia stała się podstawowym doświadczeniem, kształtującym w następnym okresie ich stosunek do Polaków”.

O zbrodniach dokonanych na Wołyniu na ludności polskiej przez Ukraińców wiemy niemało. W ostatnich kilku latach pojawiły się szczególnie liczne publikacje poświęcone tym wydarzeniom, że wspomnę choćby o stos. niedawno wydanym, grubym, dwutomowym zbiorze tych opisów i zdjęć zebranych przez historyków p.p. Siemaszków.

O naszych grzechach historycznych trudno znaleźć obszerniejsze publikacje w mediach, to z literatury historycznej można się dowiedzieć o pogromach na Chełmszczyźnie, czy o polskich akcjach odwetowych. Już w maju 1943 r. Polacy rzucili brzemienne w krwawe skutki hasło „odpłaty za Wołyń”. W marcu 1944 r. nastąpiła kolejna ofensywa polska przeciw UPA skoordynowana z działaniami walczącej pod Włodzimierzem Wołyńskim w ramach „Burzy” 27 DP AK. W toku tej akcji spalono kilkadziesiąt ukraińskich wsi, a w Sahryniu wymordowano całą ukraińską ludność – 500 czy nawet 800 osób.

Odrębny rozdział to akcja „Wisła”. O polskim terrorze pisali Szota i Szcześniak w swej monografii „Droga do nikąd” (ograniczona liczba wydanych egzemplarzy trafiła wyłącznie do wybranych bibliotek, m.in. do komitetów wojewódzkich PZPR), gdzie autorzy wymieniają napady na ukraińskie wsie Piskorowice, Pawłokomę i Wierzchowiny. W. Nowacki pisze wprost (w ‘Z walk przeciw zbrojnemu podziemiu 1944-47’. 1966 r.) o okrucieństwie wojsk LWP, o stosowaniu zasady zbiorowej odpowiedzialności, o tym, że wojska kierowały się przeciw wsiom, a nie przeciw partyzantce. Jak pisze autor, w omawianym okresie w woj. rzeszowskim „zabito 1000 osób z oddziałów UPA i ludności cywilnej, przy stratach własnych 18 zabitych”. Historyk T.A. Olszański pisze: „Szczytowe rozmiary osiągnął terror antyukraiński w 1945 r.. W marcu tego roku Wojska Wewnętrzne zamordowały ok. 540 mieszkańców Starego Lublińca, a w kwietniu – 400 mieszkańców Gorajca, w marcu samoobrony chłopskie z udziałem jakiegoś oddziału leśnego wymordowały ok. 300 Ukraińców w Pawłokomie, a oddział NSZ – 400 skoncentrowanych już do wysiedlenia Ukraińców w Piskorowicach. Inny oddz. NSZ dokonał w czerwcu 45 r. napadu na Wierzchowiny, mordując ok. 200 osób, w tym 65 dzieci. Liczne były też wypadki mordowania księży greckokatolickich i prawosławnych, zazwyczaj wraz z rodzinami. Zginęło ich łącznie ponad 30. Wedle danych UBP tylko od marca do do czerwca 1945 r. z rąk polskich formacji podziemnych zginęło przeszło 1500 Ukraińców”.

Na koniec dodam, że w tym szaleństwie ukraińsko-polskiej nienawiści i wzajemnego mordowania były i przypadki współpracy polskich oddziałów leśnych z UPA. Ale to już zupełnie inna historia.

Polscy historycy zgodni są, iż Wołyń to czystki etniczne. Czy jednak czystki etniczne to tylko OUN-UPA? Otóż nie tylko! Czystki etniczne planowali także polscy nacjonaliści. Nad planami takimi pracowano (w czasie okupacji hitlerowskiej) w Oddziale Operacyjnym sztabu Związku Jaszczurczego (później przeformowanego w Narodowe Siły Zbrojne).

Mając na względzie swoje zainteresowania na zachodzie Związek Jaszczurczy przywiązywał szczególną wagę do organizowania okręgów pomorskiego, łódzkiego i śląskiego. Jednocześnie Oddział Operacyjny sztabu ZJ opracowywał zajęcie ziem po Odrę i Nysę z chwilą załamania się Niemiec hitlerowskich. Okręgi zachodnie ZJ miały „z chwilą cofania się Niemców wyniszczyć wszystkie pozostałości poniemieckie, czym spowodować masowy i paniczny odpływ ludności niemieckiej na zachód.

„Polska – Ukraina: trudne pytania”, pod takim tytułem KARTA wydała w roku 1998 wielce interesujące materiały z odbytego w dniach 22-24.5.1997 drugiego międzynarodowego seminarium historycznego p. t. „Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1918-1947” zorganizowanego przez Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej oraz Związek Ukraińców w Polsce.

Polecam Ci lekturę tomu 1-2 tej publikacji KARTY.