Niże przynoszą deszcz – po kolei cz.1

Forum nie łyka mojego elaboratu – postanowiłem publikować go w częściach.

Najpierw w tropiki – tam najłatwiej.

Deszczowe niże – Deszcze zenitalne

Słońce świeci pionowo – ziemia mocno się nagrzewa – powietrze się nagrzewa – powietrze zabiera wilgoć z ziemi – rozgrzane wilgotne unosi się do góry pionowo – jak się unosi to ciśnienie spada – POWSTAJE NIŻ – jak się uniesie to się ochładza – para wodna się przechładza – pada deszcz. I tak w kółko.

Bezdeszczowe wyże. Pustynie na zwrotnikach.

Pomińmy zimne prądy, choć to istotny element – patrz zimny prąd peruwieński i przeciwieństwo ciepły, ale okresowy el -Ninio, bo to tylko skomplikuje, a roli wyżów nie wyjaśni. Przynajmniej na chwilę.

Uniesione i wciąż napływające do góry powietrze na terenami ze Słońcem w zenicie gdzieś się musi podziać – całkowicie pozbawione wilgoci, odpływa w kierunku biegunów w górnych warstwach atmosfery – to są anty pasaty – następnie spada w dół w okolicach zwrotników – tworzy się wyż, który blokuje napływ powietrza z zewnątrz, które mogłoby zawierać wilgoć – pustynia gotowa.

El Ninio – ciepły prąd okresowo pojawiający przy półpustynnych wybrzeżach Peru, które zazwyczaj opływa zimny prąd peruwiański.

Jeśli pojawiają się ciepłe wody, to:

z ciepłej wody woda paruje chętniej – powietrze ogrzewa się – ogrzane powietrze przesycone parą wodną wstępuje na wyższą wysokość – tworzy się ssanie w górę, które jest w stanie przezwyciężyć siłę spływających antypasatów – tworzy się niż – niż zasysa suche powietrze znad lądu a dzięki dzięki sile coriolisa (czy jakoś tam) wilgotne znad oceanu pcha na pustynię.