O meandrach ludzkiej pamięci.

Książka Marka Edelmana „Strażnik” zawierająca opis dramatycznego zdarzenia na ulicy Prostej wydana została przez wydawnictwo „ZNAK” w roku 1999. Natomiast w roku 1991 Łódzka Księgarnia Niezależna wydała wcześniejsze, bo spisane w roku 1945 wspomnienia Edelmana. W tej pracy, zatytułowanej „Getto walczy”, Edelman opisuje przebieg owego zdarzenia z 10. maja 1943 roku nieco inaczej:

10 maja o godzinie dziesiątej rano przed właz na ulicy Prostej, róg Twardej zajeżdżają dwie ciężarowe samochody. W biały dzień, bez żadnej prawie obstawy (Umówiona obstawa AK zawiodła i ulicę patrolują tylko trzej nasi łącznicy i jeden specjalnie delegowany do tej pracy przedstawiciel AL-u – towarzysz ‘Krzaczek’) – otwiera się klapa włazu i jeden po drugim, na oczach zdumionego tłumu wychodzą z czarnej jamy Żydzi z bronią w ręku (w owym czasie już sam widok Żyda jest sensacją). Nie wszyscy zdążą się wydostać. Gwałtownie, ciężko zatrzaskuje się klapa włazu, pełnym gazem odjeżdżają samochody.

W getcie pozostały dwie grupy bojowe. Do połowy czerwca utrzymujemy z nimi kontakt. Następnie wszelki ślad po nich zaginął.”

W zasadzie fakty w tych trzech opisach „z grubsza” się zgadzają, ale istotne szczegóły zmieniają jednak obrazy owego dramatycznego zdarzenia. Jeżeli więc nawet sami jego uczestnicy przedstawiają tak różny obraz, to czego oczekiwać od historyków, którzy na podstawie podobnych, „całkowicie pewnych relacji”, bo pochodzących od ich uczestników, budują jakoby „faktyczny” przebieg zdarzenia.

Jest to bez wątpliwości nie jedyny taki przypadek w historiografii.