Re: Ale się uśmiałem!

Chyba nie zrozumiałeś mojej kpiny z przedmówcy. Jednakże mam podstawy, aby robić sobie jaja z głupoty i niewiedzy.

Jak wiadomo, u schyłku Cesarstwa Rzymskiego, miały miejsce nasilone wędrówki ludów, ze wschodu na zachód. Jednakże to nie był ani początek, ani koniec. Zanim jeszcze na południu Europy pojawili się Grecy (ci starożytni!) niemal cały kontynent zamieszkiwali Celtowie. Ale oni też nie byli tu pierwsi; gdy dotarli na wyspy, zwane dzisiaj brytyjskimi, zastali tam poprzedników, plemiona iberyjskie. Inna gałąź tychże zamieszkiwała dzisiejszą Hiszpanię. Ale oni też nie byli pierwsi. Wcześniej byli tam Baskowie, o pochodzenie których do dzisiaj trwają spory.

Do upadku Rzymu przyczynili się w głównej mierze Germanie, w całej swojej różnorodności, zaś przedostatnią falą wędrówek ludów byli Słowianie, którzy na dzisiaj zamieszkiwane tereny przybyli gdzieś ok. 7-8 wieku n.e. Potem były już tylko dwa przypadki: Bułgarzy (znad Wołgi), po których pozostała już tylko nazwa, bo rozpłynęli się w morzu słowiańskim, wreszcie Węgrzy.

A potem zaczął się trend odwrotny – z zachodu na wschód. Arabowie wyłazili zza Pirenejów do Galii/Francji, Francuzi (umownie nazywając) wyłazili za Ren, Niemcy (umownie nazywając: Sasi, Meklemburczycy, Bawarczycy itd.) pchali się na wschód, Polacy – na wschód, potem, od czasów Iwana Groźnego, Moskale – też na wschód, aż doszli do Pacyfiku. Przyczyna? Banalnie prosta: im dalej na zachód, tym większe było przeludnienie (tzn. relatywne, przy uwzględnieniu warunków i zdolności produkcyjnych rolnictwa). Dołóż do tego zmiany klimatyczne; istnieje teoria mówiąca, że za wędrówkami Mongołów na zachód (można by to traktować jako ostatnią falę Drang nach Westen) przemawiało postępujące ocieplenie klimatu i pustynnienie stepów, gdzie wypasali swoje stada. W połowie XIII w. klimat gwałtownie oziębił sił, zjawisko ustąpiło, a wraz z nim najazdy Mongołów. Mówiąc krótko, Drang nach Osten nie był specjalnością niemiecką, i nie odbywał się tylko metodą podbojów. Gdy po najeździe Mongołów w 1241 r. ten i ów polski książę przystępował do odbudowy kraju i zakładał na nowo wsie i miasta, potrzebował kolonistów – pytanie, skąd? Najlepiej z Niemiec, bo 1. blisko, 2. tylko tam były nadwyżki ludnościowe. Dokładnie to samo robił książę Witold zasiedlając puszcze litewskie, czy polscy magnaci na Podolu, Wołyniu i Ukrainie.

Zgadzam się, że Niemcom po I W. Św. odbiło, ale w zupełnie innym sensie. To już jednak temat na inną dyskusję.



„Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie”.