Re: radziłbym martwić się o siebie…

Polska była przeszkodą dla obcych

Owszem, była, ale wtedy, gdy była silna. Była istotnym czynnikiem równowagi europejskiej, ale przede wszystkim z racji swoich rozmiarów w epoce przedrozbiorowej, jednakże położenie w przeciągu nigdy nam nie służyło. Może pamiętasz taki dowcip z lat 70-ych: „Zamienię mało używaną niepodległość na lepsze położenie geograficzne”.

Z drugiej jednak strony ta wielkość terytorialna Polski (bo już nie była tak wielka ludnościowo) była jedną z przyczyn słabości, na zasadzie: łatwo przyszło, łatwo poszło. Łatwo przyszło w unii krewskiej podporządkować sobie ogromne terytoria W. Ks. Litewskiego, ale znacznie trudniej było je opanować, ucywilizować, a przede wszystkim – bronić. Weź dla porównania przykład Francji; w wieku powiedzmy XI-XII królom podlegał tylko Paryż i okolice. Trzeba było 700 lat, aby Francja stała się potęgą, ale też tam nie robiono niczego na łapu-capu. Tu uszczknięto jakieś miasto, tu departament, tu księstewko, ale za każdym razem dziesięciolecia trwało zszywanie nowego nabytku z resztą. W Polsce pod tym względem była jedna wielka partanina. Ostatnia, przed Stanisławem Augustem, reforma prawa, skarbu i czego tam jeszcze to były czasy Kazimierza Wielkiego. A co robi się dzisiaj? Co zostało PORZĄDNIE zrobione?

Może za bardzo odbiegłem od tematu, ale nigdy dość powtarzania, że historia (w sensie przeszłości) ma się nijak do tej historii, która jest nauczana w szkołach.

Co do pozostałych uwag…. Masz bardzo uproszczony a równocześnie skrzywiony obraz tego, co poprzedzało wrzesień 1939 r. Owszem, Niemcy dążyli do rewizji postanowień traktatu wersalskiego, ale co, dziwisz się im? To na Niemców zrzucono odium winy za I W. Św., tymczasem wszyscy jej uczestnicy mieli swoje za uszami i swoje trupy w szafie. Niemcy wojnę przegrali, dlatego Ententa ubrała ich w worek pokutny. Mówiąc krótko, traktat wersalski był w sposób zupełnie zbyteczny upokarzający dla Niemców. To samo dotyczy ich sojuszników; w sposób całkowicie skandaliczny zostali potraktowani Węgrzy.

Jednakże, o ile mogę zrozumieć żądzę rewizji traktatu przez Niemców, o tyle nie jestem w stanie pojąć tego, że upatrzyli sobie sojusznika w innym przegranym tej wojny – bolszewickiej Rosji. Widocznie nauczanie historii w Niemczech szwankowało i cały naród, łącznie z establishmentem, zapomniał, jak wychodził na sojuszach z Rosją. To kolejny przykład na skutki mitologii narodowej!

Wreszcie, bo nie ma miejsca na przydługie wywody, Hitler nie ponosi ani wyłącznej, ani nawet głównej winy za wybuch II W. Św. Jest co najmniej 2 jeszcze większych winowajców: Stalin i Roosevelt, plus Francja – przez zaniechanie wtedy, gdy można było skutecznie temu zapobiec, tzn. 6-7 lat wcześniej.



„Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie”.