Re: warto rzucić okiem

jeepwdyzlu napisał:

> paktrb.pl/

> Czyta się dobrze, pióro może nawet zbyt lekkie, sporo cennych informacji dotycz

> ących polsko-niemieckich relacji z lat 33-39

Nie znam tej książki, ale… To, że społeczeństwo polskie jest przesiąknięte, nie tylko w tych sprawach, polonocentryzmem, jeszcze można zrozumieć. U historyków jest to niewybaczalnym błędem. Powtórzę to, co już kilkakrotnie pisałem w różnych miejscach. W 1939 roku to nie był konflikt polsko-niemiecki. To była ogólnoświatowa szachownica z paroma rozgrywającymi i wieloma pionkami, wśród których była też Polska. Polska była tylko pionkiem.

>

> Gandaplh – co sądzisz o sugerowanych czasami emisariuszach wysyłanych przez Mar

> szałka do Hitlera PRZED 33 rokiem?

> Przypomnę, że wysłał zaufanego adwokata, który przekazał Hitlerowi, że Polska j

> est gotowa do zawarcia układu. Przypomnę – PRZED zdobyciem władzy przez nsdap.

Nie wiem, czy to miało miejsce, choć takie poufne enuncjacje wobec Hitlera uważam za prawdopodobne. Zważywszy jednak okoliczności, przejęcie władzy przez Hitlera mogło być przyjęte z ulgą jako zapowiedź zerwania z dotychczasową praktyką wyniszczającej dla gospodarki polskiej wojny handlowej.

> Tymczasem „oficjalna” wykładnia jest taka, że Piłsudski zaproponował Francji ud

> erzenie prewencyjne, a POTEM zawarł układ z Hitlerem.

Sądzę, że sondowanie Francji na okoliczność wojny prewencyjnej było swego rodzaju parawanem. Hitler w tym czasie był kompletnie zielony w kwestii polityki zagranicznej, wprawdzie uczył się szybko, ale pomogła mu w tym polska manifestacja zbrojna w październiku 1933 r., kiedy to na podkrakowskich błoniach zarządzono manewry całej polskiej kawalerii. Niemieccy sztabowcy robili w portki, bowiem Reichswehra liczyła wtedy przepisowo 100 tys. ludzi. Nasi ułani mogli w 2-3 dni dotrzeć do Berlina i nic by im wtedy nie przeszkodziło, Francja nie była do niczego potrzebna.

> Sugerowany przebieg wyda

> rzeń pokazuje, że Marszałęk nie miał złudzeń co do Francuzów, widział wzrost po

> tęgi zsrs i niejako antycypował wydarzenia z 39 … Zwłaszcza, że wielokrotnie

> podkreślał – BEZE MNIE się na wojnę nie wybierajcie…

> jeep

Właśnie postawa Francji była najsłabszym punktem wszelkich możliwych planów działań obronnych w 1939 roku.

A tak przy okazji, dla zademonstrowania wszechświatowej szachownicy. Czy wiesz, kto faktycznie był głównym sponsorem Hitlera przed 1933 rokiem? Nie zgadłbyś! Nie niemieccy finansiści, nie Ameryka, nie Stalin, lecz Japonia! Dotarłem do takich informacji.

Przyczyna była dość prosta i skomplikowana zarazem. Przed 1914 rokiem stosunki japońsko-niemieckie były wręcz wzorcowe. Można znaleźć w necie listę japońskich oficerów studiujących w Niemczech. Były tego tysiące. Byli wśród nich ludzie, którzy zajmowali kluczowe stanowiska w czasie II W. Św. aż do 1945 roku, głównie z wojsk lądowych, choć nie tylko. Nie wiem dokładnie, co się stało, ale w I W. Św. Japończycy przystąpili do Ententy, zajęli posiadłości niemieckie na Dalekim Wschodzie (a sporo tego było). Jednakże wyszli na tym jak Zabłocki na mydle, bo potem sojusznicy potraktowali ich per noga. W każdym razie stosunki Berlin-Tokio zostały zamrożone na długie lata. Lobby pro-niemieckie w Tokio zostało odsunięte w cień. W dodatku Berlin utrzymywał bliskie stosunki z Czang-Kai-Szekiem, ostro popieranym przez bolszewików. Działał więc trójkąt Berlin-Moskwa-Pekin. Japonia znalazła się w izolacji, bo stosunki z USA i W. Brytanią też nie były dobre (stąd namiastka w postaci bliskich kontaktów z Polską, Finlandią, Estonią, Rumunią itd.). Dlatego dyplomacja japońska mocno popierała Hitlera, aby doprowadzić do zerwania przez Niemców sojuszu z Moskwą i Pekinem (czołowi naziści: Goering, Rosenberg itd. mieli interesy nie w Chinach, lecz w okupowanej przez Japonię Mandżurii, czyli Mandżukuo). Zmierzam do powiedzenia tego, że gdyby Polska poszła na jakieś porozumienie z Hitlerem, nie byłoby paktu Ribbentrop-Mołotow i trzęsienia ziemi w Tokio. Nie byłoby zapewne Pearl Harbor. Stalin miałby wrogie wojska na obu frontach. Policz: ~100 dywizji Wehrmachtu, 40 dywizji polskich, 15 dywizji fińskich, ok. 30 dywizji rumuńskich, 40 dywizji tureckich, 50-70 dywizji japońskich. Nie liczę już drobnicy: Łotwy, Estonii, Słowacji itd.

Przypomnę również, że co najmniej od początku 1939 roku Japończycy czynili wszystko, co możliwe, aby zdestabilizować sytuację wewnętrzną w ZSRR, co prawdopodobnie (!) znalazło swój efekt w czerwcu-lipcu 1941 roku w postaci masowych dezercji.



„Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie”.