Re: "Wielki strup"

Widzisz, to jest cała Wikipedia.

Nadnercza składają się z dwóch jednostek: kora – to jest taki zwyczajny gruczoł dokrewny, który produkuje hormony sterydowe: kortyzol, aldosteron – i takie tam inne.

W środku znajduje się rdzeń. I ten rdzeń to jest zupełnie coś innego niż kora. Kora jest fabryką, która syntetyzuje… jakoś tak. Kora jest sterowana przez wydzielany przez przysadką ACTH – produkcja kortyzolu. O wpływie przysadkowych LH i FSH się nie wypowiem, bo nie pamiętam, czy mają wpływ na korę nadnerczy. Oczywiście mówię o jakimś śladowym wpływie.

Natomiast rdzeń to jest jakby zbiorowisko synaps układu wegetatywnego – w zasadzie tylko układu sympatycznego, które neuroprzekaźniki zamiast na inne neurony, tak jak to się dzieje w układzie nerwowym , wyrzucają bezpośrednio do krwi, bo każdy organ, każda tkanka musi zostać postawiona w stan natychmiastowej obronności. Krew zrobi to najskuteczniej i najszybciej. To jest układ natychmiastowego alarmu. Czerwony alert. Ratuj się kto może.

Jak zobaczysz w ciemnym lesie zakrwawionego faceta z piłą łańcuchową – „Teksańska masakra piłą łańcuchową” – masz uratować swoje życie. Zaczyna się film: „Biegnij, Lola, biegnij”. Tyle tylko, że na żywo.

Muszą zostać rozszerzone oskrzela – aby lepiej się oddychało.

Serce na pełen gaz, aby dopompować krew do mięśni.

Wyrzut potu – na sawannie podczas ucieczki będzie wymagane intensywne chłodzenie.

Zaciśnięcie tętnic w skórze i przekierowanie krwi do mięśni – blada zimna skóra: „zimny pot go oblał”. Właśnie tak wyglądają pacjenci we wstrząsie zagrażającym życiu: zimni i mokrzy.

Glukoza z wątroby do krwi, aby mięśnie miały co żreć.

Zwiększyć krzepliwość krwi – będzie krwawienie.

Zacisnąć tętnice nerkowe – niech nerki nie tracą wody na mocz, bo za chwilę będzie tej wody brakować, aby utrzymać ciśnienie krwi, potrzebne aby mózg i serce przeżyło.

Przy takiej błyskawicznej akcji przysadka byłaby tylko nie potrzebną urzędniczą barierą.

Nawet bezpośrednie kierowanie do poszczególnych tkanek i narządów kierowanie sygnalizacji układu współczulnego byłoby stratą czasu. Mózg musiałby opracować, jaką i dla jakiego organu informację wysłać.

Lepiej poprzez rdzeń nadnerczy wlać do krwi odpowiednią dawkę adrenaliny. Będzie szybciej i skuteczniej.

Potem lekarze zaczynają walczyć z tą adrenaliną. Podają dopaminę w małych dawkach, aby ochronić nerki, aby ta adrenalina nie zabiła nerek.

Czasami ta adrenalina potrafi tak obkurczyć tętnice w nieważnych dla przeżycia narządach, że serce nie ma siły pompować krwi na obwód. Rozwija się obrzęk płuc, który utopi, dosłownie utopi, pacjenta. Kiedyś stosowano bardziej prostackie metody – blokowano wpływ adrenaliny na wszystko, fentolamina. Dzisiaj są bardziej wyrafinowane metody.

Do tego wzmożone pogotowie zakrzepowe. Pacjenta oparzonego trzeba chronić właśnie przed tym, że jego własny organizm zwiększa krzepliwość krwi, aby zacementować ranę. Co może zakończyć się tragedią.

Jeśli coś nadal będzie dla Ciebie nie jasne – jestem do dyspozycji.