tak

On jest za Einsteinem a nawet przeciw.

Takie banały opowiadają ludzie, którzy nie popierają nikogo,

ale nie mówią o tym nigdy, bo nie chcą nikomu podpaść.

Te dowcipy z rabinem w roli głównej

pokazują jak taka postawa działa w praktyce.

Re: toś sobie sam odpowiedział…

jeepwdyzlu napisał:

> sami sobie to robimy

> nikt nam nie każe

> a w Niemczech berncik wyższe uczelnie stoją o niebo lepiej niż w Polsce.

> Przykład: w Charite w Berlinie (kształcą lekarzy) płacą kluczowym lekarzom – pr

> ofesorom -1,5 mln euro rocznie – ale dzięki temu – mają najelpszy personel na ś

> wiecie – lepszy niż Amerykanie…

> a we wrześniu – na 305 miejsc na I roku – mieli 6900 kandydatów.

> jeep

Z Charite bardzo przykladu nie bierz ,to jest ausnahme institution ,a sami lekarze tez nie maja za dobrze ,bo by sie osielali w Niemczech ,a nie uciekali za granice np.do Skandynawi.

zgadzam się w pełni …

…z tobąi też tak myślę podobnie:

gandalph napisał:

Sęk w tym, że u nas kopiuje się to, co na Zachodzie najgorsze.

Najbardziej utkwiły mi w pamięci przedstawicielki transformacji polskiej pierwotnej z roku 90-tego stojące na trasie w lesie dąbrowskim na Opolsczyżnie i nie tylko.

Najgorsze to w tym wszystkim,że do głosu doszli qoorwa i złodziej,czyżby to była polska elyta ?

Nie daj Boże.

Tak sobie myślę,że jest to zemsta polskich komunistów.Z za grobu,a może i nie skoro ten rok ma być rokiem Gierka,więć jeszcze żyją.

Nadzieją.

Ale jak mówią inni:nadzieja matką głupich,być może ale czasami się spełnia.

a efekty?

dla kogo są studia wyższe? Odpowiedź: dla max 10% rocznika. W związku z tym pytanie nr 2: dla kogo jest matura? Odpowiedź: dla, góra, 20-25% rocznika. Pytanie nr 3: Co z resztą rocznika? Odpowiedź: szkolnictwo zawodowe, zaś dla 10-15%, czyli kompletnych matołów, jacy są w każdym społeczeństwie, rozdzielnik: miotła-łopata-wiadro-kilof.

————————–

trzema rękami się podpiszę!!!

A co jest dziś? 50% każdego rocznika jest na studiach

Uczelnie udają, że uczą, studenci udają, że studiują a w efekcie – pracodawcy w dupie mają ich pseudo dyplomy.

A społeczeństwo toleruje ten burdel. Bo kazdy chce mieć dziecko z „magisterką”

Już sama ta nazwa pokazuje o co tu chodzi. Kompletna hipokryzja – w której WSZYSCY biorą udział. Samorządowcy – którzy cieszą się że w zybrzydowicach koło koziej wólki jest filia uniwersytetu radomskiego, pseudo nauczyciele, którzy sami nic nie odkryli, nie zbadali, nie znają języków, nie publikują – za to UCZĄ; wreszcie nieudaczni studenci – którzy polegli by w semestr na normalnej uczelni, ich rodzice – dumni z „sukcesów”

Jaki będzie tego efekt? Za 10 lat będziemy zapyziałymi peryferiami Europy. Jak dziś Mołdawia czy Białoruś. A za 20 lat będziemy naprawdę kondominium rosyjskim lub niemieckim.

jeep



YCDSOYA

Re: Obiektywne odkrycie?

dawwwkins2 napisał:

> Ale co to znaczy „obiektywne odkrycie”?

Mnie akurat nie musisz przekonywać do niewystarczalności obiektywności. (co dość wyraźnie napisałem w poprzednim poście – „czy można” i w paru innych)

> Obawiam się, że to nie takie proste: te z pozoru obiektywne odkrycia są po pros

> tu wynikiem inaczej poprowadzonej interpretacji, przy użyciu innego modelu.

> Rozmawialiśmy o tym przy kwestii praw natury.

>

> Aha, ja co prawda bronię tu ks. Hellera, ale to nie wynika z moich przekonań. R

> aczej z poczucia sprawiedliwości mu należnej 🙂

I ja nie staram się nikogo atakować mówię tylko o swoich wrażeniach

Jest jednak coś ciekawego na co chciałbym zwrócić uwagę – otóż uciekając od ograniczeń scjentyzmu w swojej pracy filozoficznej ksiądz profesor wykazuje się pewną gotowością do przekraczania barier ontologicznych nauki.

Gotowość do traktowania zjawisk trochę szerzej niż nauka. Z tego co pamiętam – bo nie mam przed sobą tej książki ( filozofia i wszechświat ) to jest w sensie filozoficznym lekki groch z kapustą i nieustanna ucieczka przed Kantem ale dość dzielna – nie żadne pomijanie (nie pomija Kanta ale już dalej to raczej pustka) Kant jest cytowany i jednocześnie bagatelizowany na ten specyficzny sposób naukowo religijny.

( jest tam też o ile pamiętam usilne zbliżenie geometrii nieprzemiennej do rozważań teologicznych z jednoczesnym zaznaczeniem że ksiądz profesor jest uczestnikiem grupy która postawiła sobie za cel zunifikowanie metod matematycznych stosowanych w ogólnej teorii względności i mechanice kwantowej – extra nie?).

Z jednej strony pomijanie człowieka (mimo deklaracji) – dziwne jak na księdza z drugiej żądanie ontologii od nauki dość religijne jak na naukowca. I jeszcze to ciągłe napominanie o strukturach czy modelach twardo zmierzających do ostatecznego wyjaśnienia co osobiście odbieram jako tęsknotę za bóstwem. Czułem się oplątany subtelną siatką matematyki ciągnącą mnie w jakąś wydumaną krainę.

Jedyną cenną dla mnie wartością która została z tej lektury jest pewna „gotowość” czy potencjalność tego sposobu pojmowania nauki – niemniej jednak razi mnie ta religijna ontologia i dlatego napisałem – że nie mam zaufania do celników zbytnio zaprzyjaźnionych z przemytnikami.

Jednak lista osiągnięć bardzo imponująca i oby więcej takich … no właśnie kogo? –

z wszystkich (filozof naukowiec ksiądz) wybieram jednak naukowca ? nie jednak wybiorę tylko jego „gotowość” do nieprzewidywalnych rozwiązań – ale może jest ona tylko moją projekcją?

Re: Karnawał się zaczął!

No i bardzo dobrze. Absolutnie nie mialem zamiaru Twego watku w najmniejszym stopniu krytykowac. A ze wychodzi na to, ze jednak jest to pewna forma reklamy, to troche prawdy w tym jest. Bedac na wsi znajomi mi opowiadali o tych „konkursach”. I wypadalo swa opinie miec i przedlozyc. Wiec odpowiedzialem, ze zaplacilem podatek od glupoty, nawet podalem kwote (polaczenie kosztowalo „only” 4 zl). I przyjaciol nie stracilem. Jednemu nawet przeszlo przez gardlo: „dobrze zes mi to powiedzial”. Faktem jest, ze niezalenie od tego czy ktos przegra czy nawet uda mu sie mala kwotke wygrac, to to sie po „wsi” roznosi. I dobrze jesli sluchacz wyrobi sobie opinie, ze to jest zakamuflowana „sciema” czyli forma oszustwa, to wiecej w to grac nie bedzie. I taki efekt Twojego watku przewiduje. Nie reklama lecz wlasnie skuteczna forma antyreklamy.

Wtedy tez stosowali tricki z rzymska notacja liczb. Na „obrazku” byly jakies to C to M nie mowiac juz o roznych krzyzykach, iksach, nawiasach i zwyklych kreskach. To wszystko byly liczby. Moze nawet symbole tuzina, mendla, kopy czy grosa byly ale tych nie znam. Chyba ich po prostu nie ma.

Ze 20 lat temu dalem sie tez nabrac na trzy karty. Ale bylem bardzo ostozny wiec jak najpierw wygralem by potem wygranaszybko przegrac to sie postanowilem na chlodno zastanowic. U mnie w Krosnie powiadali, ze „niejaki” Gomulka zanim zostal Isekretarzem gral w trzy karty. Ale nie wiem ile w tym prawdy gdyz on podpadl jako antysowieta czy cos w tym stylu tak, ze potem mu rozne latki doklejali i do dzis krytykuja.

Otoz w tymze Krosnie na wlasne oczy widzialem „trojkarciarza” i goscia jego jednego z wielu klientow czytaj jeleni, ktory za jednym „rozdaniem” przegral rownowartosc fiata. Gosciu lekko zagial sobie rog karty wygrywajacej a rozdajacy niby tego nie zauwazyl. Po szybkim rozrzuceniu, na blacie skrzynki lezala karta z zagietym rogiem. Dwie pozostale byly prtosciutkie jak nowe. Gosciu obstawil na nia – fortune i bardzo sie zdziwil, ze ta karta z zagietym rogiem byla blotka… A lezaca obok, bez zagiecia byla wygrywajacym asem.

Mialem kolege, ktory z „bezpiecznej” odleglosci nagral kamera takiego trojkarciarza, potem ogladalismy to w zwolnionym tempie. Bylem zdolowany przez dni kilka. Nie mialem zielonego pojecia jakie numery oni potrafia wyczyniac. Np udajac normalne rozkladanie kart, potafi w mgnieniu oka rzucic karta trzymana w prawej rece tak, ze wydaje sie ze ona zostala opuszczona z lewej. Mistrz co jakis czas daje wygrac. Wspolnikowi oczywiscie, ktory nadmiar wygranych pieniedzy musi przeciez jakos sukcesywnie odprowadzac. Ale niestety tego numeru z zaginaniem rogu karty nie udalo mi sie przesledzic. Zapewne w mgnieniu oka facet zamienil caly zestaw na przygotowany wczesniej identyczny tylko z zagietym rogiem blotki. To sa fachowcy, artysci, zwykly gawiedz nie ma z takim zadnych szans.

Tak, ze to tez jest ciekawe. Moze nie az tak jak z zaginaniem czasoprzestrzeni i wszechswiata w rozne torusy a nawet precelki podziurawione czarnymi dziurami poprzetykanego ciemna czy popielata materia, ale zawsze…

Pzdr

Tornad

Historia specjalnie dla oswiecenia erki

erka-4 napisał:

> Dla mnie żadna różnica,ważne,że nazywamy się Polacy,a nie Ruscy lub Niem

> cy i może to i dobrze,że jesteśmy tacy dziwni,podzieleni,skłóceni ,skaczemy sob

> ie do gardeł,a czy inni są inni ?

> Ważne,że jesteśmy wspólnotą a nie jakąś spółką założoną przez obcych.

> Póki co jeszcze potrafimy obcego odróżnić od siebie.

Erka do jasnej holery:Hitler Mowil wlasnie to samo:Te same slowa .Tys sie niczego nie nauczal.Tys jest odporny na wiedze i nie do wy–b-nia. Nowy Gebels przez Ciebie mowi.

To ma byc Twoja Polska nowa demokracja ,o ktorej Ty tak opszernie piszesz ?Wstydzic sie za Ciebie tylko musze.

Re: nie twierdzę,że jestem mądry…

Widzisz, to jest moim zdaniem tak, jak ktoś kiedyś powiedział posługując się przykładem z medycyny: rak we wczesnym stadium jest łatwo wyleczalny ale trudny do wykrycia, zaś w późnym stadium – łatwy do wykrycia ale niezmiernie trudny w leczeniu.

Był czas, gdy usiłowałem pewne rzeczy prostować, ale skutek był tylko taki, że stałem się kimś, nie przymierzając, na kształt wroga publicznego nr 1. Tymczasem w dobrze pojętym interesie każdego społeczeństwa jest to, by istnieli ludzie mający odwagę i możliwość działania wbrew woli/opinii większości. Najbardziej boli mnie degrengolada naszej oświaty, bo to obciąża naszą przyszłość – na dziesięciolecia. I od razu przypomina mi się tutaj przykład z przeszłości w osobie ks. Konarskiego. Tamten miał szczęście o tyle, że miał za sobą mądrych protektorów, teraz takich nie widać. Bez jego starań i zabiegów w wychowaniu młodego pokolenia, które nie chciało się godzić na gnuśność czasów saskich, nie byłoby reform stanisławowskich, fakt, że późno i że to mimowolnie przyczyniło się do upadku Rzeczypospolitej, ale przynajmniej nie pozostawiła ona po sobie smrodu i po dziś dzień jest do czego nawiązywać. Dzisiaj mamy tylko smród a kandydatów na Konarskich nie widać. Sądownictwo, wojsko, policję, gospodarkę można zreformować, ale z mentalnością ludzi jest o wiele gorzej, dlatego bagno oświatowe grozi nam w niedalekiej przyszłości degradacją cywilizacyjną, a z tego możemy się już nie wygrzebać.



„Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie”.

Re: za 123 lata…

Co do Smoleńska to też uważam,że to taki balon polityczny,tragedia,na której niektórzy próbują budować tożsamość,ale fakt jest faktem i wiele tych faktów wydaje mi się być dziwnych.

Do Ruskich we krwi mam stosunek ambiwalentny,i nawet gdyby to Polacy strącili ten samolot to bym nie uwierzył,twierdziłbym,że to byli ruscy przebierańcy w polskich garniturach.

No cóż,stało się,wypadki chodzą po ludziach,ale te pomieszane trupy w trumnach ?dziwny to przypadek.

A ja mimo,że także mam różne obawy,sądzę,że sobie poradzimy,a jeśli się nie uda to za 123 lata zrobimy powstanie i Polskę ODRODZIMY.

Czyzbyś zapomniał,że Polacy najlepiej się czują wtedy,gdy ich nie ma ?

Dziwny naród,ale NARÓD.

Re: za 123 lata…

Czyzbyś zapomniał,że Polacy najlepiej się czują wtedy,gdy ich nie ma ?

Dziwny naród,ale NARÓD.

To jest jakiś argument na rzecz tezy, którą kiedyś słyszałem, że Polacy w gruncie rzeczy nie są narodem, lecz wspólnotą etniczną.



„Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie”.

Re: Matryca ks.prof. M. Hellera-nową odmianą pant

Moze dlatego blizej mu do scjentologii niz nauki (research) czy religii.

Za ksiedza tez jest uwazany i to jest wlasnie blad jaki religia katolicka popelnia.

Bratanie sie z nauka.Owoce tego widac w postepujacym ateizmie bo zadna

religia nie wytrzyma konkurencji rozumu.

„Polski katolicyzm przeszedł w okresie

komunizmu przez trudną próbę wiary.

Wiara oparła się prześladowaniom.

Ale polski katolicyzm nigdy nie musiał

walczyć bezpośrednio z wielką

racjonalistyczną krytyką religii…

Próba odwagi nie oznaczała zarazem

próby rozumu.”

J. Tischner, Nieszczęsny dar wolności

Matryca ks.prof. M. Hellera-nową odmianą panteizmu

W numerze 4 z grudnia 2012 czasopisma „Książki” wydrukowano wywiad z ks. prof. Michałem Hellerempt.: „Einstein nie trafił na dobrego biblistę” . Jest tam następujący fragment.:

[ ” dziennikarz.: Jeśli wierzymy w Boga..

ks.prof. M. Heller.: Jesli ktoś nie chce wierzyć, to i tak musi uznać, że prawa przyrody tworzą jeden racjonalny system i przypadek jest jego elementem. W pewnym sensie jest rzeczą drugorzędną, czy ktoś nazywa ten system tę Wielką Matrycę – Panem Bogiem, czy uważa, że to po prostu matryca.

dziennikarz.: Matryca, czyli co ?

ks.prof. M. Heller.: Zbiór praw przyrody i wszystkich warunków początkowych, fluktuacji tj. tych rzeczy, które są niezbędne, żeby świat funkcjonował.

dziennikarz.: Pan uważa oczywiście, że za tym stoi Bóg?

ks.prof. M. Heller.: Nie ja nie uważam, że Pan Bóg za tym stoi, tylko, że Pan Bóg jest tą matrycą. Że ona jest jego częścią, a może inaczej – bo Bóg nie ma części – że ona jest jakimś jego aspektem.

dziennikarz.: A co z Bogiem osobowym, tym z popularnych wierzeń?

ks.prof. M. Heller.: Racja, religia chrześcijańska nakazuje jeszcze wyposażyć tę matrycę – utożsamianą z Bogiem – w osobowość. Wolę myśleć, że ta Wielka Matryca ma świadomość, ale nie dokładnie, bo to na pewno coś znacznie większego od naszej świadomości. Mam wrażenie, że wielu z uważających się za ateistów, a zwłaszcza ci, którzy powołują się na naukę, ewolucję, przypadki, odrzuca takiego Boga, którego ja też bym odrzucił. Żle sobie go wyobrażają..”]

No cóż nie jestem w stanie przepisać wszystkich istotnych fragmentów zawartych w tym artykule. Tym nie mniej można ..w nim.. prześledzić .. jak pomału ks. prof. M. Heller .. (1) przeszedł na wiarę w pewną formę panteizmu dość podobnego do koncepcji Barucha Spinozy…(2) jak daleko jego wyobrażenia są odległe od obrazów popularnych.. (3)..jak dalece wytwarzają „płynne przejście” pomiędzy koncepcjami kosmologicznymi ..(czyli naukowymi ?) a koncepcjami religijnymi.

Osobiście uważam, że zawsze jest cenne, jeśli w przedmiocie zażartego sporu .. nagle okazuje się, że w istocie nie ma się o co tak zaciekle sprzeczać ~ Andrew Wader

Re: Forum jest/nie jest martwe – niepotrzebne skr

pomruk:

> Jeśli w dziale „Nauka i edukacja” ma się pojawiać więcej wątków z forum „nauka”,

> musicie cześciej oddawać głosy na wątki naukowe. Na razie wątki otrzymują z reguły

> 0 lub 1 głos… troszke malo, prawda?

Do czego za mało? Dlaczego miałoby nam zależeć na wysokiej pozycji w jakimś tam rankingu jakiegoś tam działu?

Jeśli dyskusja jest ciekawa, to wystarczy, nic nam po dodatkowej laurce od dziennikarzy.

– Stefan

Zwalczaj biurokrację!