Re: Teoria geopolitycznej gry emocjonalnej

> z Polski w ostatnich latach wyemigrowało 2060 000 osób.

Do tego dochodzą jeszcze wspomniani w tekście „emigranci sezonowi”, pracownicy kontraktowi i inni, czyli tacy, którzy są „tu i tam” czasami przez kilka lat. Sadząc po zainteresowaniu kursami językowymi wyjazdy nie zmaleją w najbliższym czasie, ale zmieni się kierunek na kraje skandynawskie i Niemcy. Moim zdaniem, uczenie się języków poza angielskim świadczy o dośc zdecydowanych zamiarach sporej liczby ludzi. Inwestowanie w języki lokalne (w przeciwieństwie do angielskiego) to oznacza nie tylko chęć popracowania w danym kraju, ale również związania się z nim na dłużej. Taki język ma tylko lokalną użyteczność, więc uczenie się np. norweskiego, żeby pojechać jednorazowo na pół roku jest mało „wydajne”.

Oprócz wysokości zarobków znaczenie ma też dla ludzi stabilność dochodów, czyli bezpieczeństwo, a także poziom wielu usług społecznych.

Nasza sytuacja to jeszcze nic wielkiego, bo taka Litwa ma znacznie większy problem z emigracją oskali skutkującej zmniejszaniem się liczby ludności. Ludność tego kraju spadła w czasach poradzickich o kilkanaście procent i końca tego procesu nie widać (ponad 0,5 mln róznej maści emigrantów od 2005). Nam też to grozi, ponieważ sytuacja pracowników nie jest u nas dobra, a rząd cały czas kombinuje po staremu (co by tu „uelastycznić” i na czym „oszczędzić”). Aktualny kryzys pokazuje jak słaby jest nasz wewnętrzny rynek, który jechał przez lata na kredytach i innych chwilówkach. Teraz się to kończy i wyłazi szydło z worka – 98% populacji płaciło podatki za ostani rok w najniższej skali podatkowej – w poprzednich latach było podobnie. I to się szybko nie zmieni.